poniedziałek, 6 stycznia 2014

Rozdział 45

- Tom, ja nie...
- Czekaj, wróć. Mieszkałaś z... nimi? – zapytał zdziwiony Jay.
- Ja... – zaczęłam, lecz bałam się cokolwiek dopowiedzieć. Z drugiej strony... dlaczego mają mieć o to do mnie pretensje? Przecież jestem dorosła i jeśli im to przeszkadza, ich problem! – Wasza reakcja ma oznaczać, że nie powinnam?
- Wiesz, my niezbyt... przepadamy za...
- Nie wiedziałam, okey? Z początku nie miałam pojęcia kim są! Dopiero później..., ale wtedy było już za późno.
- Za późno?! – pytał milczący do tej pory Max.
- Ania, skąd ty ich... – zaczął Jay, lecz zignorowałam go patrząc na Max`a, który mierzył mnie morderczym spojrzeniem.
- Dowiedziałam się, gdy zabierałam stąd swoje rzeczy. Miałam tak po prostu zadzwonić do was i oświadczyć, że z nimi mieszkam? – zapytałam podnosząc się z kanapy. Zerknęłam na Nathana – siedział w fotelu i wpatrywał się w jeden punkt. Dobrze znałam ten stan..., gdy wspomnienia wracają...
- Więc... jak się dowiedziałaś? – zapytał Max nieco irytującym tonem.
Ugryzłam się w język. Nie mogłam powiedzieć im, że Zayn próbował mnie uwieść i o mało mu się to udało... Właśnie. Co z nim? Co z chłopakami? Polubiłam ich i nie mam zamiaru ot tak o nich zapomnieć. Mamy być szczerzy? Nie ma sprawy.
- Liam mi powiedział. Lecz pewnie was zasmucę, bo ich nastawienie do The Wanted jest całkiem inne, niż wasze do nich!
- Uwierzyłaś im?! – prychnął Tom.
- Tak – wycedziłam przez zaciśnięte zęby – Spędziłam z nimi trochę czasu i jestem pewna, że mnie nie okłamali!
- Oo, to może wyprowadzisz się od nas i zamieszkasz u nich na stałe?! – krzyknął Max.
- Uspokójcie się!
- Zaskoczę cię! Już od paru dni u was nie mieszkam! Wróciłam do siebie!
- Ciekawe, co jeszcze ci powiedzieli! – odezwał się cichy do tej pory Nath.
Spojrzałam na niego z niezrozumieniem.
- Co? Wy... myślicie, że oni... cały czas opowiadali mi, jacy są od was lepsi?! Wmawiali mi, że to oni są najbardziej rozpoznawalni, że... mają więcej fanów?! Pogłupieliście?! Są inni, niż myślicie! I nie mieszkam już z nimi!
- No proszę! Tak szybko? Więc kto będzie następny? Jakiś inny sławny zespół?! – krzyknął Tom chodząc po pokoju.
- Chłopaki, przestańcie... – Patrycja próbowała przerwać tę kłótnię, lecz nikt nie zwracał na nią uwagi.
- Czemu to zrobiłaś? – zapytał spokojniej Seev.
- Nie planowałam tego! Nie siedziałam sobie w pokoju i nagle BUM! Co tam, wprowadzę się do One Direction! – krzyknęłam i zorientowałam się, że powinnam była powiedzieć to bardziej opanowanym tonem.
- Możesz mi powiedzieć jedno?! – spojrzałam pytająco na Jay`a. Wyraz jego twarzy nieco mnie przeraził. Wyglądał, jakby wszystko już rozumiał i potrzebował tylko mojego potwierdzenia... – Jak ich poznałaś.
Miałam ochotę palnąć się w czoło. Fuck. Myślałam, że ukryję to przed nimi, ale, jak widać, nic z tego. Ale, co mam im powiedzieć? Że Zayn chciał się mną zabawić? A może: "Malik kilka razy chciał mnie uwieść, lecz nie dałam się wykorzystać. Ale pewnego feralnego dnia, gdy nie mogłam znieść widoku tych zdjęć – wiecie których – wybiegłam z domu, spotkałam go w parku, a później jakimś dziwnym trafem zasnęłam i chłopak zawiózł mnie do siebie. Następnego dnia miałam wrócić do domu, ale jednak zostałam u nich. Bawiłam się świetnie, byliśmy na zakupach, a raz nawet pomyliłam pokoje i spałam z Zayn`em!"
- Przez przypadek...
- To znaczy?
Czułam, że nie odpuści. Więc, co mi pozostało? Sklecić to w jak najbardziej wiarygodną wersję i powiedzieć mu, co zaszło? No nie wiem.
- Kilka dni temu poznałam chłopaka... Wyszłam na spacer, a ten stał przed moim domem i pytał o sprzedaż. Wkurzyłam się i delikatnie powiedziałam mu, żeby spadał, a ten zaczął ze mną flirtować... Później znowu go spotkałam, lecz ponownie zignorowałam. A tego dnia, gdy zobaczyłam tę gazetę i te zdjęcia... Chciałam być sama, odsunąć od siebie wszystko i wszystkich. Uciekłam do parku no i tam znowu go spotkałam. Później... odwiózł mnie do siebie. Obudziłam się rano, poznałam wszystkich tych chłopaków i dopiero wtedy skojarzyłam, kim są...
- Kim był ten chłopak? – przerwał Loczek lodowatym tonem.
- Em..., to był Zayn..., ale po co ci to wiedzieć?
- Tak pytam... Zaraz wrócę – powiedział i wyszedł z domu.
- Jay...! Gdzie ty...  – w odpowiedzi usłyszałam tylko trzaśnięcie drzwiami.
Spojrzałam na pozostałych. Najbardziej zaskoczone były dziewczyny. One także nic nie wiedziały... Nie chciałam, by dowiedziały się w takich okolicznościach.
- To nie tak, że my ich nienawidzimy... Po prostu... – zaczął Seev, ale Nath mu przerwał.
- To dokładnie tak! Niestety, nie wymyśliliśmy sobie tego, wręcz przeciwnie, mamy ku temu konkretny powód!
- Wy?! – zapytałam poirytowana. Jak on mógł tak mówić! Zwłaszcza on! – Ty to już na pewno! Wybacz, ale wydaje mi się, że powód do nienawiści masz nie ty, a Zayn! – chłopak spojrzał na mnie przerażony – Tak! Wiem, co się stało!
- Niech zgadnę, opowiedział ci swoją wersję?! – krzyknął odzyskując głos.
- A są dwie? Powiedz, dlaczego mnie to nie dziwi?!
- Ania...
- No nie wiem! Może dlatego, że "przyjaciel Zayn" wszystko przekręcił!
- Czyli dla ciebie zdrada, to nic złego, tak?!
- Nathan... przestańcie...
- Dla mnie?! Proszę cię! Nie chcę mówić, kto zdradził nas i zaprzyjaźnił się z wrogiem!
- No dalej! Proszę! – powiedziałam powstrzymując napływające do oczu łzy – Wyrzuć to z siebie!
- Mogłaś się domyślić! Wszystkiego! Chyba nie jesteś głupia?! Wystarczyło pomyśleć! To nie boli! Liam powiedział ci, że za nami "nie przepadają?" Ha! No, to już powinno wystarczyć!! Naprawdę, każdy chyba...
- DOŚĆ!! – krzyknęła Nareesha – Uspokójcie się!!
Patrzyłam na Nath'a mokrymi oczami. Nie mogłam uwierzyć w to, jak bardzo on i Zayn się nienawidzą.
- Nieważne... – wyszeptałam odwracając wzrok – Nie wiecie, gdzie... poszedł Jay?
- Wsiadł do auta i pojechał w stronę parku... – powiedział cicho Tom wyglądając przed okno.
- Do parku...? – zdziwiłam się. Po co o tej porze Jay miałby tam jechać? Zresztą, co takiego powiedziałam, że Loczek musiał wyjść? Zapytał kim był ten chłopak, powiedziałam, że Zayn i nic więcej... – Po co on... tam... O Boże.
Dotarło do mnie, co chłopak chce zrobić.
- Co się stało? – zapytała Patrycja, lecz jej słowa do mnie nie docierały.
Musiałam coś zrobić, zatrzymać go.
- Seev..., pożyczysz mi samochód...? – zapytałam zaniepokojona.
- Ym, samochód? No..., jasne – powiedział wyciągając kluczyki z kieszeni.
- Dzięki – wyciągnęłam rękę.
- Jeden warunek – spojrzałam na niego – Jadę z tobą.
- Siva, nie ma czasu...
- Nie ma czasu...? – pytał zdziwiony Max.
- Jadę z tobą. Chodź – powiedział mulat patrząc mi w oczy.
- Jadę z wami! – krzyknęła Nareesha.
- To my drugim autem – dodał Tom i wyszliśmy z domu.
Bez zastanowienia wsiadłam do samochodu. Obym się myliła. Oby go tam nie było. Obym się myliła...
- Co się dzieje? – zapytał Kaneswaran zapinając pasy.
Spojrzałam na niego błagalnym wzrokiem.
- Seev... przepraszam za to, nie zrobiłam tego umyślnie. Nie chcę się z wami kłócić, chciałabym ci teraz tyle powiedzieć, ale nie mamy czasu. Musimy jak najszybciej znaleźć Jay`a...
- Nie jestem zły – powiedział głaszcząc moją dłoń – Też chciałbym z tobą spokojnie porozmawiać, ale widzę po tobie, że masz złe przeczucia, co do Loczka, więc mówi mi, gdzie mam jechać.
Gdy do samochodu wsiadła Nareesha, wytłumaczyłam Sivie co i jak i szybko ruszyliśmy. Ciągnięcie ze sobą dziewczyn i reszty chłopaków wydawało mi się idiotyczne, ale nie miałam ani siły, ani ochoty znów się z nimi kłócić. Najchętniej to sama pojechałabym poszukać Loczka. Gdy byliśmy prawie na miejscu zobaczyłam to, czego najbardziej się bałam.
- O nie...
- To samochód Jay`a... Co on tu robi? – zapytał Seev.
Spojrzałam dalej i zobaczyłam zamykające się drzwi domu.
- Zatrzymaj się – powiedziałam i chłopak zjechał na pobocze.
Nie zwlekając wyskoczyłam z samochodu i jak najszybciej potrafiłam pobiegłam do mieszkania. Mogłam go zatrzymać! Mogłam wcześniej domyślić się, co będzie chciał zrobić! Drżącą ręką otworzyłam drzwi i wpadłam do środka.
- Jay!! – krzyknęłam, gdy chłopak zaciśniętą pięścią wymierzał cios. Zayn zatoczył się i upadł na schody – Zostaw go!!
Z pokojów na górze wyszła pozostała czwórka zespołu. Na widok leżącego przyjaciela opadły im szczęki.
- Co to ma być?! – krzyknął Liam zbiegając do bruneta – Zayn, żyjesz?

__________
Witam witam :D Jak tam, kac wyleczony? XD Mam nadzieję że ton rok będzie lepszy od poprzedniego :] Nie zabijcie mnie za te bójkę ;p wiecie, akcja musi być! :D Natchnęło mnie i mam zajebiaszczy pomysł, a jaki to się wkrótce okaże ^_^
Dreamer. - wybacz za kłótnię! :D Musiałam namieszać ;> Dziękuję że wpadasz do mnie, Twojego bloga oczywiście czytam tylko cienko z komentowaniem :/ ale poprawię się! :]
Wyłapałam nowych Czytaczy :> Jest mi baaardzo miło, że poświęcacie czas na moje opowiadanko :D Odwzajemnię się tym samym w miarę możliwości ^-^. No oczywiście do następnego mordeczki :D


♥♥♥

7 komentarzy:

  1. uhuhuhu dzialo sie :D
    genialny rozdzial :)
    no i Jaythan *.*

    OdpowiedzUsuń
  2. OMG !!! ja myślałam, ze Jay sobie coś zrobi czy coś a on mu poszedł po prostu przyłożyć.... jejj no takiego obrotu sprawy się nie spodziewałam -,- gratuluję sb inteligencji :P bosz pisz szybciutko next bo ja chcę wiedzieć do dalej :P P.S- co do Twojego zapewnienia to ten rok nie bd fajny -,- chyba, że przeżyję maturę, a potem dostanę się tam gdzie chcę wtedy bd najlepszy :P trzymaj kciuki i do następnego :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Nominowałam cię ^^ http://storyaboutthe-wanted.blogspot.com/2014/01/liebster-blog-award.html

    OdpowiedzUsuń
  4. nadrobiłam stara !
    Mózg...
    Co za akcja !
    Co Ci chłopcy .... już nie wiadomo komu mozna ufać. Istny kosmos. Seriooo !!!
    Kocham Cie kobieto, ale myślę, ze Ania nie powinna mu wybaczyć.. Debil by się pomęczył trochę...
    Kocham to opowiadanie <3
    Zawsze wierna, AS.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nominowałam cię do Liebster Award na :
    http://mirandaithewanted.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. moje oczy zaraz normalnie mi wyskoczą!!
    czemu ten Jay tak zareagował !
    pisz szybko bo nie mogę się doczekać !

    OdpowiedzUsuń

Neva Bajkowe Szablony