wtorek, 14 sierpnia 2012

Rozdział 3

                  6:58… 6:59… 7:00. Od dwóch godzin wpatruję się w zegarek. Przez całą noc nie zaznałam odrobiny snu. Ile razy zamknęłam oczy, tyle razy widziałam albo tego wysokiego chłopaka o cudownych oczach, albo… Toma, albo tego, z którym „głośno rozmawiałam na ulicy”. Zrezygnowana wygramoliłam się z łóżka i poszłam umyć ząbki. Następnie wybrałam ciemne rurki i szary T-shirt z kolorowym nadrukiem. Włożyłam te ciuchy i zeszłam do kuchni zrobić śniadanie.
- Nie śpisz już? – zapytała pani Lena przeglądając gazetę.
- Nie mogłam zasnąć.
Wzięłam dwie kanapki, które babcia wcześniej przygotowała. Nalałam herbaty do kubka i zajadałam się śniadaniem.
- Komu zawdzięczasz tę bezsenną noc? – zapytała popijając kawę.
Skąd ona to wszystko wie?
- Nikomu. Tak jakoś…
Kobieta uśmiechnęła się pod nosem.
- Babciu! – śmiałam się – Jak już mówiłam, nie będę nikogo poznawać. A noc… nigdy nie śpię, gdy jest pełnia.
Zjadłam śniadanie i umyłam szklanki.
- Po jutrze odwiedzi mnie znajoma, która niedawno wróciła do Londynu. Chciałabym, żebyś ją poznała – oświadczyła pani Lena.
Na jej ostatnie słowo aż się wzdrygnęłam.
- Chciałam wtedy… wyjść wtedy… - język zaczął mi się plątać.
- Kochanie, codziennie gdzieś wychodzisz. A to jest starsza kobieta, nie musisz się z nią od razu zaprzyjaźniać.
- Uhh… Wygrałaś babciu, ale teraz idę na spacer – podeszłam do niej i ucałowałam ją w policzek.
Zabrałam mój sprzęt, bez którego się nie ruszam, czyli komórkę i słuchawki + jakaś czapka, w tym wypadku beżowa. Wciągnęłam buty i wyszłam. Uwielbiałam takie spacery, a po tak nieprzespanej nocy przyda mi się dotlenić mózg. Po drodze kupiłam sobie wodę. Tą samą drogą, co wczoraj, zmierzałam w kierunkuj jeziora. Ostatnio zbyt często się denerwuję, więc wstrzymałam się z włączeniem radia. Znów przez ten zespół skoczy mi ciśnienie. Dzisiaj wyjątkowo dużo ludzi wyszło na spacer. W przeciwnym mi kierunku szedł jakiś chłopak. Odruchowo na niego zerknęłam i odwróciłam wzrok. Mój mózg skojarzył fakty i gdy mu się przyjrzałam… to ten sam chłopak, który wczoraj zaczął na mnie krzyczeć! Gdy się mijaliśmy rozpoznał mnie i albo mi się zdawało, albo… jego kąciki ust nieco powędrowały w górę… Uśmiechnął się ?! Że do mnie?! Yyy… nie. Nie, to niemożliwe. Zdawało mi się.
                  Na miejscu położyłam się pod drzewem, wsłuchiwałam się w cichy szum drzew i melodyjny śpiew ptaków…
                  Co tu tak twardo… Gdzie moja kołderka…? Chwila… zasnęłam?! OMG! Zerwałam się na równe nogi.
- 17:15. No brawo. Co mi tam. Przespałam się w środku jakiegoś lasku. Co z tego, że jakiś typ mógł mnie zabić, pff. Ja i te moje zadziwiająco inteligentne pomysły. Jak najszybciej wróciłam do domu. W brzuchu burczało mi niemiłosiernie.
- Przepraszam, że tak długo mnie nie było! Pewnie się zamartwiałaś, a ja… Co tu tak cicho?
Zajrzałam do kuchni. Na lodówce przyczepiona była kartka: „Pomyślałam, że jak wrócisz będziesz głodna, dlatego kartkę umieściłam w tym miejscu…” – Skąd ona to wiedziała? – „… Wzięłam z ciebie przykład i poszłam na spacer. Po drodze zrobię zakupy, a ty w lodówce masz niespodziankę. Babcia Lena.”. Otworzyłam cudowny wynalazek i moje oczy aż rozbłysły.


- Wychodzę! – krzyknął Jay.
- Znowu?
- Chłopie, już drugi dzień gdzieś się wybierasz.
- I to o tej samej godzinie – dodał Tom.
- Yyy… - zaczął Loczek.
- Jay! – krzyknął radośnie Seev i rzucił się na niego z uściskami – Tak się cieszę! Kiedy nam ją przedstawisz?
- Kogo? – pytał Nath.
- No dziewczynę! – radował się Kaneswaran.
- Dziewczynę?
- Dziewczynę…? – pisnął Loczek.
- No tak. To do niej wychodzisz?
- Ymm, nie…? Idę. Się. Przejść. Dotarło?
- A już myślałem… - westchnął rozczarowany Siva.
- Tak, tak. Młody, oddawaj czapkę!
- Ale ja nie mam najmniejszego pojęcia o czym ty do mnie w ogóle mówisz.
- Bo wezmę twoją.
- No Dobraa…
Nath zwrócił czapkę i Jay wyszedł na mniemany spacer.


- Babciu kocham cię! – krzyknęłam do siebie i szczęśliwa wyjęłam talerz z lodówki.
Przygotowała danie, które wychodzi jej najlepiej na świecie. Spaghetti. Odgrzałam je i po chwili nic już nie zostało z tego zacnego posiłku. Najedzona poszłam wziąć prysznic i wygodnie ułożyłam się w łóżku. Po chwili odpłynęłam.
Obudziłam się. Godzina… 12:10. Przesadziłam. Wyspana, jak nigdy wykonałam poranną toaletę i przebrałam się w jakieś ciuchy.
- Dzień dobry babciu! – przywitałam się wchodząc do kuchni.
- Dzień dobry. A co ty taka zadowolona? – zapytała z uśmiechem.
- Nareszcie się wyspałam. Dziękuję za wczorajsze spaghetti. Było nieziemskie.
- Nie posądzaj mnie o kosmiczne gotowanie – śmiała się – Dzisiaj też wychodzisz?
- Tak. Coś czuję, że ten dzień będzie wyjątkowy.
- Mówiłam ci już, że masz piękny uśmiech?
- Ymm…, możliwe. Lecę. Pa! – wzięłam kanapkę i wybiegłam z domu.
Oczywiście na głowę założyłam czapkę i ruszyłam. Tym razem do parku. Szłam sobie rozmyślając. Powoli zbliżałam się do mojego ulubionego miejsca… Zaraz, zaraz… Ktoś tam siedzi! Teraz to się nieźle zdziwiłam. NIKT .NIGDY. TU. NIE. SIADAŁ!! Jestem zła. Tak, wiem. To jest park, miejsce publiczne, każdy może przebywać tu, gdzie tylko chce, ale ja nie idę w niedzielne popołudnie w miejsce, gdzie pewna rodzina przychodzi od dawna, by spędzić razem czas! Ten dzień miał być wyjątkowy? Chyba raczej wyjątkowo beznadziejny. Nie odpuszczę. Czy tak, czy tak postanowiłam tam usiąść. Gdy byłam bliżej, zauważyłam, że to chłopak! Gdzieś już widziałam tę fryzurę… Miałam dobrą pamięć do twarzy, lecz musiałam widzieć tę osobę minimum dwa, trzy razy, inaczej nic z tego. Usadziłam się po przeciwnej stronie MOJEGO drzewa. Założyłam słuchawki, przymknęłam oczy i pozwoliłam, by ciepłe promienie słoneczne pieściły moją twarz. Nie było mi to dane na długo, gdyż już po chwili coś, a może raczej ktoś przysłonił mi słońce. Otworzyłam oczy i wzrokiem powędrowałam ku górze. Zobaczyłam chłopaka… tego samego, który śmiał usiąść w moim ulubionym miejscu!
- Możesz się przesunąć? – warknęłam i ponownie zamknęłam oczy.
Czekałam, aż płeć brzydka ruszy te swoje cztery litery, lecz na darmo. Dość. Zdjęłam słuchawki, podniosłam się i spojrzałam na niego karcącym wzrokiem.
- Nie słyszałeś?! Weź te swoje pośladki w inne miejsce i daj mi się w spokoju nacieszyć wiosennym słońcem!
Ten dalej się na mnie gapił. Chciałam złapać go za ramiona i delikatnie przesunąć, lecz on chwycił mnie szybciej.
- Hej!! Co ty sobie my…
- Teraz ja mówię – wreszcie się odezwał, choć wolałabym, by było to inne zdanie wypowiedziane innym tonem – Przepraszam, że usiadłem zapewne w miejscu, gdzie zwykle przebywasz i, że przysłaniam ci słońce, ale potrzebuję twojej pomocy. Jesteś dziewczyną?
Spojrzałam na niego irytującym wzrokiem.
- No tak, to było głupie. Pomożesz?
- Puść mnie i znajdź sobie inną dziewczynę!
- Właśnie, że nie! Tylko ty nie krzyczysz na mój widok. Jesteś normalna.
To było dziwne…
- Chłopaku, spokojnie. Może i jesteś trochę przystojny, ale to nie oznacza, że mam wrzeszczeć, gdy cię zobaczę.
- Pomożesz? – zapytał błagalnym tonem.

Chłopak o ciemnej karnacji i czarnych włosach postawionych na żelu nie odpuszczał. Kurczowo trzymał moje ramiona i patrzył mi w oczy. Chciałam iść… Musiałam iść…, ale coś mi nie pozwalało. Ja… chciałam mu pomóc…! Przecież nie mogę się angażować, ale ten chłopak… W jednej chwili mogłam mu wszystko o sobie opowiedzieć…
- …Tak… - co się ze mną dzieje?
- O, dzięki, dzięki, dzięki – zaczął mnie ściskać – To… może gdzieś usiądziemy?
Pokiwałam głową i ruszyliśmy do najbliższej ławki. „Przekraczasz granicę!”. Moje myśli nie dawały mi spokoju. Starałam się je ignorować i nawet mi to wychodziło.
- Khmm. A więc? – zapytałam.

__________
Nie jest AŻ TAK zły, prawda? Napisałam go w bardzo krótkim czasie, więc wybaczcie za błędy. Dziękuję za komentarze, są one dla mnie bardzo ważne ;** Kocham Was ;**


♥♥♥

11 komentarzy:

  1. boski, boski, boski!
    pisz neeextaaaa . *_*
    PS . ANIA BEDZIE Z NATHANEM CZY JAYEM ? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tajemnica zawodowa musisz czekać ;)

      Usuń
  2. Nie jest aż tak zły????!!!!!
    Czy Ty siebie dziewczyno słyszysz????!!! A raczej czytasz???!!!
    Wpierdziel normalnie spuszczę!!!!!!!
    I tylko patrzeć czy równo puchnie!!!!!!
    Ten rozdział jest niesamowity!!!!
    I nie pozwalam Ci o nim złego słowa powiedzieć!!!!!
    Zakazuje!!!!
    Bo jest WSPANIAŁY!!!!!!
    No ja przez Ciebie za dużo wykrzykników zaczynam używać!!!!
    No skandal!!!
    A byłam taką oazą spokoju...
    hehe
    Kocham Cię moja Najwspanialsza :****
    I czekam na więcej :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Super
    zresztą jak zwykle
    czekam na next

    OdpowiedzUsuń
  4. NIE JEST AŻ TAK ZŁY, BO JEST CUDOWNY ♥
    hue hue :3
    uwielbiam twój styl pisania :D
    next <3

    OdpowiedzUsuń
  5. On jest ZAJEBIASZCZY ^^
    Nie no już kocham to opowiadanie <3
    Czekam niecierpliwie na następny :*

    OdpowiedzUsuń
  6. To jest CUDOWNE *o*
    Już sie nie mogę doczekać dalszych części :>
    Kurczę !
    Z kim ona będzie ?!
    Pytanie dnia xd
    Jeśli chcesz udzielić chociaż trochę odpowiedzi napisz kolejny rozdział :D
    Czekam na nexta Miśku =^.^=
    Wenyy <3 :***

    OdpowiedzUsuń
  7. zapowiada się świetne opowiadanie! ;D
    chciałabym żeby Anka była z Tomem ♥.♥!
    Emely.

    OdpowiedzUsuń
  8. Rozdział cudowny!
    już nie moge się doczekać następnego.

    i jak być miała trochę czasu to zapraszam do mnie.
    http://stoleemyhearttt.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Ejejej ^^ wyszedl boski, choc to wiesz :D
    nprawde cudny ;P
    ciekwa jestem z kim bedzie Anka :D a moze z zadnym? :o nie no xd
    czekam na next :D wenyy ;*

    OdpowiedzUsuń
  10. Super rozdziały!! Boże Anty fanka TW heheh a zakocha sie w jednym z nich tylko w którym hmm?? To jest pytanie. Bardzo bym chciała żeby to Był Tom!!
    Ale znajac me szczeście Nath lub Jay
    Judith Parker

    OdpowiedzUsuń

Neva Bajkowe Szablony